GDZIE SĄ UMARLI? | cz. 2

477

W poprzedniej części tego tematu poznaliśmy różne teorie religijne na temat losu człowieka po śmierci. Ponieważ żadna z nich nie okazała się dla nas wystarczająca ani satysfakcjonująca, udamy się obecnie do źródła wiedzy na ten temat, którym jest Biblia.

CO MÓWI PISMO ŚWIĘTE?

Wszystkie dotąd podane teorie są oparte na przypuszczeniu, że śmierć nie oznacza śmierci – że umrzeć znaczy stać się bardziej żywym, niż przed śmiercią. W Edenie Bóg oznajmił naszym pierwszym rodzicom „śmiercią umrzesz”. A szatan powiedział „Żadnym sposobem śmiercią nie pomrzecie”. Zauważmy, że tak poganie, jak i chrześcijanie przyjęli kłamstwo szatana, odrzucając tym samym Boską prawdę. Czyż oni wszyscy nie zgodzili się z oświadczeniem węża, „Żadnym sposobem śmiercią nie pomrzecie”? Czyż oni wszyscy nie twierdzą, że umarli żyją – że są bardziej żywymi, niżeli byli przed śmiercią? To, Drodzy Przyjaciele, było kiedyś naszym wspólnym błędem. Postępowaliśmy za złym nauczycielem, za tym, o którym nasz Pan powiedział, że „w prawdzie nie został” i jest ojcem kłamstwa (Jana 8:44).

STAN UMARŁYCH

To właśnie Pismo Święte nas informuje, gdzie są umarli i w jakim są stanie – że oni nie doznają radości ani smutku, przyjemności ni cierpień, że wcześniej niż podczas wzbudzenia w zmartwychwstaniu nie posiądą żadnej mądrości pod słońcem. Przypominamy słowa mędrca „Wszystko, co przedsięweźmie ręka twoja do czynienia, czyń według możności twojej, albowiem nie masz żadnej pracy, ani myśli, ani umiejętności, ani mądrości w grobie, do którego ty idziesz” (Kaz. 9:10).

Przypominamy, że tak w Starym Testamencie, jak i w Nowym Testamencie jest napisane o obu, dobrym i złym, że „zasnęli” w śmierci. Przypominamy, że Apostoł Paweł mówi o tych, którzy „zasnęli w Jezusie” i o tych, którzy „zasnęli w Chrystusie”, którzy, jak stwierdza, poginęli, jeśli zmartwychwstania nie ma (1 Kor. 15:18). Czy oni mogli zginąć w niebie lub w czyśćcu, czy też w torturach piekła? Zapewne nikt tak nie naucza. Oni zginęli w grobie, w stanie rozkładu. Ich zniszczenie byłoby absolutne, kompletne, gdyby dla nich nie było przygotowane wyzwolenie z mocy śmierci. Dlatego czytamy: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny” (Jana 3:16).

A zatem Biblia naucza, że człowiek został stworzony wyższym od zwierząt – na obraz i podobieństwo swego Stwórcy, że otrzymał doskonałe życie w Edenie i mógł je zachować, gdyby pozostał posłusznym. Lecz w tej próbie upadł i znalazł się pod wyrokiem śmierci: „[…] Dnia, którego jeść będziesz z niego, śmiercią umrzesz” (1 Moj. 2:17). Tam się rozpoczęło umieranie, które po 930 latach doprowadziło Ojca Adama do grobu i uwikłało wszystkie jego dzieci w jego słabości i wyroku śmierci. On umarł w tym właśnie dniu, który, jak Apostoł Piotr wyjaśnił, nie był dniem trwającym 24 godziny, lecz dniem tysiącletnim: „[…] Jeden dzień u Pana jest jako tysiąc lat […]” (2 Piotra 3:8).

MANIFESTACJA BOSKIEJ MIŁOŚCI

Podczas sześciu z tych wielkich Dni wyrok śmierci pod pewnymi względami doprowadził człowieka do poziomu zwierząt i pozostawił go bez nadziei przyszłego życia, chyba że Bóg ulitowałby się nad nim i sprawił mu ulgę. To było ukryte w oświadczeniu, że Nasienie niewiasty potrze głowę węża. A później podane Abrahamowi w szczegółach „[…] A będą błogosławione w tobie wszystkie narody ziemi […]” „[…] i w nasieniu twoim” (1 Moj. 12:3; 28:14).

Lecz dopiero, gdy minęły wielkie cztery tysiącletnie dni, posłał Bóg Syna swego, by odkupił ród ludzki przez spłacenie kary ojca Adama, przez śmierć „[…] sprawiedliwego za niesprawiedliwych, aby nas przywiódł do Boga […]” (1 Piotra 3:18). Wynikiem tego zbawczego dzieła spełnionego na Kalwarii będzie „zmartwychwstanie sprawiedliwych i niesprawiedliwych” – uwolnienie od wyroku śmierci, uwolnienie z więzienia grobu (Dz. Ap. 24:15).

KARĄ JEST ŚMIERĆ, A NIE MĘKI

Zauważ dobrze błąd popełniany przez przyjmowanie wiecznych mąk jako kary za grzech pierworodny, podczas gdy Pismo Święte kategorycznie oświadcza, że „zapłatą za grzech jest śmierć” – a nie męki wieczne (Rzym. 6:23). Przeszukaliśmy 1 Mojżeszową, zapis o upadku człowieka i wydanym wyroku, lecz nie znaleźliśmy żadnej sugestii o przyszłych wiecznych mękach, ale tylko o karze za grzech. Pan, powtarzając ją po raz drugi, powiedział „Boś proch, i w proch się obrócisz” (1 Moj. 3:19). Nie powiedział On jednak ani słowa na temat diabłów, ognia i mąk.

A zatem, w jaki sposób przeciwnik zwiódł naszych ojców w Średniowieczu błędami, które Apostoł nazywa „naukami dyjabelskimi”? Zauważmy fakt, że żadne proroctwo nie wymienia innej kary za grzech jak śmierć. Zauważmy, że Nowy Testament oświadcza to samo. Święty Paweł, który napisał więcej niż połowę Nowego Testamentu, zapewnia nas, „nie chroniłem się, żebym wam nie miał oznajmić wszelkiej rady Bożej” (Dz. Ap. 20:27), a jednak nie powiedział ani słowa o wiecznych mękach. Przeciwnie, roztrząsając to właśnie zagadnienie grzechu i jego kary, powiedział, „Przetoż jako przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć: tak też na wszystkich ludzi śmierć przyszła, ponieważ wszyscy zgrzeszyli” (Rzym. 5:12). Zauważ, że nie wieczne męki przyszły na jednego człowieka i na wszystkich ludzi, lecz śmierć.

CZY ŚMIERĆ JEST WYSTARCZAJĄCĄ KARĄ?

Gdyby ktoś zakładał, że śmierć nie jest dostateczną karą za grzech, to wszystkim, co moglibyśmy uczynić w tym wypadku, byłoby wskazanie mu faktów, a tym samym dowiedzenie, iż jego sugestie są nielogiczne. Bowiem z powodu grzechu nieposłuszeństwa, Adam utracił swój rajski dom – utracił doskonałe życie i społeczność z Bogiem, a w to miejsce otrzymał choroby, ból, smutek, śmierć. Prócz tego, wszyscy jego potomkowie, liczący w przybliżeniu 30 miliardów, zostali wydziedziczeni z błogosławieństw, a odziedziczyli słabości umysłowe, moralne i fizyczne. Apostoł ich określił jako „wzdychające stworzenie” (Rzym. 8:22).

Przyjrzyjmy się sytuacji: 30 miliardów zrodzonych w grzechu i „w nieprawości poczętych” (Ps. 51:7). Kilka krótkich godzin, dni lub lat kłopotów i nieposłuszeństwa przyprowadziło ich do łoża śmierci. Płaczący przyjaciele stali dookoła ze złamanymi sercami. Złożyli ich w grobie – „popioły do popiołów, proch do prochu”. Analizując tę całą sytuację i pamiętając, że wszelka choroba, smutek, ból, śmierć, umysłowe i moralne niedołęstwo wynika z przestępstwa ojca Adama, pytamy, czy rozsądny człowiek mógłby powiedzieć, że ta kara jest niedostateczna i że sprawiedliwość może i domaga się jeszcze tego, by te miliony z chwilą śmierci były odsyłane na całą wieczność do piekła na niekończącą się niedolę i udrękę męczenia ich przez demony?

BOSKA KARA SPRAWIEDLIWĄ

Z drugiej strony niech nikt nie myśli, że kara śmierci jest niesprawiedliwa i zbyt sroga. Bóg mógł zgładzić Adama, grzesznika, wykonując tym samym wyrok. Mógł zgładzić rodzaj ludzki bezzwłocznie. Lecz czy wolelibyśmy takie rozwiązanie? Z pewnością nie. Życie jest przyjemne, nawet w bólu i cierpieniu. Ponadto Boskim celem jest, by obecne próby i doświadczenia okazały się pożyteczne jako ćwiczenie mające nas przygotować do mądrzejszego biegu wypadków, niż ten, który podjął ojciec Adam, wtedy gdy otrzymamy przywilej indywidualnej próby. Rodzaj ludzki byłby bez nadziei przyszłej egzystencji, jak tego dowodzą agnostycy, gdyby nie Boska litość i dzieło odkupienia.

Zauważmy raz jeszcze, dlaczego nasz Pan umarł, by nas odkupić i dopatrzmy się w tym jeszcze jednego dowodu takiej właśnie kary. Gdyby karą dla nas były męki wieczne, to za wykupienie od nich nasz Pan zapłaciłby tę cenę – wtedy On byłby zobowiązany cierpieć wieczne męki, Sprawiedliwy za niesprawiedliwych. Ale wieczne męki nie były tą karą, stąd Jezus nie poniósł tej kary za nas. Karą była śmierć i dlatego „Chrystus umarł za grzechy nasze”. „Z łaski Bożej za wszystkich śmierci skosztował” (1 Kor. 15:3; Żyd. 2:9). Ten, który mógł zapłacić karę za Adama, mógł też wyrównać rachunek wobec Boskiej sprawiedliwości za grzechy całego świata, a ponieważ Adam sam był próbowany, sam został potępiony. My, jego dzieci, zostaliśmy potępieni w nim.

BOSKA MĄDRA EKONOMIA

Przypatrz się mądrości i ekonomii naszego Stwórcy! Pismo Święte zapewnia nas, że On potępił wszystkich z powodu nieposłuszeństwa jednego człowieka w tym celu, by mógł okazać miłosierdzie wszystkim z powodu posłuszeństwa drugiego człowieka – Chrystusa. Byliśmy skazani na śmierć bez udziału naszej zgody czy wiedzy. Zostaliśmy wykupieni ze śmierci bez naszej zgody lub wiedzy.

Ktoś mógłby zapytać – „Czy więc nie mamy żadnej odpowiedzialności? Czy nie będzie osobistej odpowiedzialności z naszej strony za osobiste przestępstwa?” Odpowiadamy, „sprawiedliwą zapłatę pomsty” poniosą wszyscy. Lecz nasz wieczny byt będzie zależał od nas samych, od naszego osobistego przyjęcia lub odrzucenia łaski Boga. Pismo Święte jasno informuje, że każdy grzech w proporcji do towarzyszącej mu samowoli przynosi pewną miarę degradacji wymagającej „chłosty”, kary i naprawy, by odzyskać utracone stanowisko (Mat. 12:36; Łuk. 12:47,48). Tak więc im większy jest stopień degradacji jakiegokolwiek mężczyzny lub kobiety, tym większa będzie strata w czasie wzbudzenia z grobu i większy wysiłek będzie musiał być włożony w odzyskanie tego, co zostało stracone w Adamie a odkupione przez Chrystusa.

Cuda dokonywane przez naszego Pana w czasie Jego Pierwszego Adwentu były zapowiedzią wielkiego dzieła, które On ze Swoim uwielbionym Kościołem spełni dla ludzkości podczas Tysiąclecia. Wówczas wszyscy umarli: chorzy, ułomni i ślepi zostaną ożywieni i jeśli będą posłuszni, zostaną ostatecznie doprowadzeni do pełnej doskonałości. Nieposłuszni będą zniszczeni we wtórej, wiecznej śmierci (Dz. Ap. 3:23).

„I WYSZEDŁ TEN, KTÓRY BYŁ UMARŁ”

Najbardziej znamiennego cudu dokonał nasz Pan wzbudzając Łazarza, swego przyjaciela. Kiedy Łazarz zachorował, nasz Pan był od kilku dni nieobecny, lecz oczywiście wiedział o wszystkim. Mimo to Marta i Maria posłały do Niego specjalną wiadomość, oznajmiając, „Panie! oto ten, którego miłujesz, choruje” (Jana 11:3). One wiedziały o posiadanej przez Jezusa mocy uzdrawiania, działającej nawet na skutek Jego słów. Wierzyły, że jeśli pomagał obcym, to z pewnością chętnie pomógłby Swemu przyjacielowi. Lecz Jezus pozostał tam, gdzie przebywał i pozwolił Łazarzowi umrzeć, a drogim siostrom przeżyć nagły szok. Swoim uczniom powiedział wówczas, „Łazarz, przyjaciel nasz, śpi” (Jana 11:11). A potem, wróciwszy do toku swych myśli, dodał, „Łazarz umarł. I raduję się dla was, żem tam nie był” (Jana 11:14,15).

Jezus był zadowolony, że Jego przyjaciel zasnął w śmierci, gdyż to dostarczyło Mu szczególnej okazji do dokonania niezwykłego cudu. Udał się więc ze swymi uczniami w trzydniową podróż do Betanii. Nie możemy płaczących sióstr potępić za to, że czuły się dotknięte z tego powodu, iż Mistrz pozornie zlekceważył ich sprawę. Wiedziały, że posiadał moc ulżenia im. Łagodną naganą były słowa Marty, „Panie! byś tu był, nie umarłby był brat mój”. Na co Jezus jej odpowiedział, „Wstanieć brat twój”. Marta stwierdziła, „Wiem, iż wstanie przy zmartwychwstaniu w on ostateczny dzień” (Jana 11:21,23,24).

Zauważmy, że nasz Pan nie powiedział „Twój brat nie jest umarły, twój brat jest bardziej żywy, niż był kiedykolwiek, on jest w niebie lub w czyśćcu”. Nic z tego! Czyściec jeszcze nie był wtedy wynaleziony i Jezus o nim nic nie wiedział. A jeśli chodzi o niebo, to świadectwo naszego Pana na ten temat jest zawarte w podstawowym tekście: „A nikt nie wstąpił do nieba, tylko ten, który zstąpił z nieba”. Marta była dobrze poinformowana. Błędy Średniowiecza jeszcze nie wyrugowały prawdy. Jej nadzieja dla zmarłego brata była biblijną nadzieją – iż on wstanie w zmartwychwstaniu, w dniu ostatecznym, Dniu Tysiąclecia, siódmym z wielkich tysiącletnich dni od stworzenia.

Nas Pan wytłumaczył, jej że właśnie On posiada moc do wzbudzenia z martwych, że im współczuje i może sprawić ulgę bez konieczności czekania. Na co Marta odpowiedziała naszemu Panu, że jest już za późno, bo już rozpoczął się proces rozkładu. Lecz Jezus domagał się, by pokazano mu gdzie jest grób, a kiedy stanął przy nim, zawołał, „Łazarzu! wynijdź sam!”. Dalej czytamy, „I wyszedł ten, który był umarł” (Jana 11:43,44). Zauważmy dobrze, że tym, który wyszedł, nie był żyjący Łazarz, ale ten, który „był umarł”. Zwróćmy też uwagę na to, że nie był on wezwany ani z nieba, ani z czyśćca, tylko z grobu.

„WSZYSCY, CO SĄ W GROBACH”

Jezus dał do zrozumienia, że to, co On zrobił dla Łazarza, zrobi ostatecznie dla Adama i wszystkich jego potomków. Zwróćmy uwagę na Jego słowa: „Boć przyjdzie godzina, w którą wszyscy, co są w grobach, usłyszą głos jego [Jezusa]; I pójdą […]” (Jana 5:28,29). Czy to nas dziwi? Jeśli tak, to dlatego, że odeszliśmy daleko od nauk Biblii zanurzeni zupełnie w „naukach dyjabelskich”, uwierzyliśmy całkowicie kłamstwu węża „żadnym sposobem śmiercią nie pomrzecie”, ślepi na deklarację Pana „śmiercią umrzesz” i na to, że „karą za grzech jest śmierć” (Rzym. 6:23).

Pozostała część wiersza, Jana 5:29, wyjaśnia, że będą dwie ogólne klasy powstałych umarłych. Pierwsza klasa tych, którzy przeżyli swoją próbę i znieśli ją zwycięsko oraz druga klasa obejmująca pozostałych z rodzaju ludzkiego, którzy omieszkali zdobyć Boskie uznanie. Ci, co będą mieli Boską aprobatę, wyjdą z grobu do życia w zmartwychwstaniu – w doskonałości. Ci, co nie będą mieli tej aprobaty, wyjdą „na powstanie sądu”.

Wyjście z grobu jest pierwszą rzeczą. Drugą jest zmartwychwstanie. Apostoł tłumaczy, że ludzkość wyjdzie, „każdy w swoim rzędzie” (1 Kor. 15:23). Obudzeni będą mieli możność podnoszenia się coraz wyżej z obecnej degradacji – umysłowej, moralnej, fizycznej – do chwalebnej doskonałości, którą się cieszył ojciec Adam w obrazie i podobieństwie do swojego Stworzyciela. Dzieło podnoszenia lub zmartwychwstania Apostoł Piotr określa jako „naprawienie wszystkich rzeczy, co był przepowiedział Bóg przez usta wszystkich świętych swoich proroków od wieków” (Dz. Ap. 3:21).

UNIWERSALIZM NIE JEST BIBLIJNY

Nie oznacza to uniwersalnego wiecznego życia, gdyż Pismo Święte oznajmia, że ten, kto odrzuci korzyść chwalebnych sposobności Tysiąclecia, kto odrzuci możliwość podnoszenia się ku doskonałości, będzie wygładzony spośród ludzkości we wtórej śmierci – „aż się staną jakoby ich nie było” (Abd. 1:16; Ps. 145:20; Dz. Ap. 3:23).

Jeszcze raz przypominamy o nauce naszego Pana na ten temat. Kiedy On wszedł do synagogi w Kafarnaum i proszono Go o odczytanie lekcji, wybrał Izajasza 61 rozdział i przeczytał to, co odnosiło się do Niego samego i Jego dzieła, którego częścią będzie otwarcie drzwi więzienia i wypuszczenie więźniów na wolność. Wiemy dobrze, że nasz Pan nie otworzył żadnego literalnego więzienia, np. takiego, w jakim uwięziono Jana Chrzciciela. Nie zrobił On żadnego wysiłku, by Jana uwolnić. Więzienie, które Chrystus otworzył, jest wielkim więzieniem, grobem, który obecnie przetrzymuje w przybliżeniu 30 miliardów członków rodzaju ludzkiego. Nasz Pan w czasie swego Drugiego Adwentu otworzy wielkie więzienie i spowoduje uwolnienie wszystkich więźniów, co będzie tak prawdziwe, jak było w przypadku Łazarza. Nie wezwie On ich z nieba, z czyśćca czy piekła, lecz właśnie tak jak to uczynił: „Łazarzu! wynijdź sam!” i „wszyscy, co są w grobach usłyszą głos jego. I pójdą”.

GDZIE SĄ UMARLI?

Drodzy Przyjaciele, przedstawiono Wam różne odpowiedzi udzielone na nasze pytanie, pochodzące od najwyższych do najniższych ziemskich autorytetów. Żadna z nich nie zadowala. Poznaliście też świadectwo Słowa Bożego – Boską odpowiedź na pytanie: „Gdzie są umarli?”

Słuchając głosu z nieba, jesteśmy upewnieni, że umarli są rzeczywiście umarłymi i że wszystkie ich nadzieje odnoszące się do przyszłości są ześrodkowane, po pierwsze, w zbawczym dziele naszego Pana Jezusa dokonanym na Kalwarii i, po drugie, w dziele zmartwychwstania, które On spełni podczas swej Drugiej Obecności na rzecz tych, których odkupił. Jeśli przypadkiem pozostał cień zawodu w odniesieniu do brata lub siostry, ojca lub matki, bądź dziecka, co do których mieliście nadzieję, że są w niebie, to na pocieszenie dostrzeżcie drugą stronę tej sprawy – ilu innych waszych ukochanych znajomych i krewnych, przyjaciół, wrogów i bliźnich, którzy według powszechnych teorii cierpieli niewypowiedziane niedole od swej śmierci, tak naprawdę nie cierpiało. Wreszcie – czy nie jest ogromnie pocieszające, że z wszystkimi nimi jeszcze się spotkacie? Rozważcie jaką ulgę odczuły wasze umysły i serca dzięki znajomości tej prawdy – iż oni nigdzie nie żyją, lecz po prostu umarli, lub bardziej poetycznie „zasnęli w Jezusie”, w tym znaczeniu, że On jest ich Zbawicielem, w którym spoczywają wszystkie ich nadzieje przyszłego przebudzenia.

***

Mamy nadzieję, że zapoznanie się z prawdziwymi, biblijnymi poglądami na temat losów naszych zmarłych bliskich, a kiedyś przecież nas samych, pobudzi nas do większej i głębszej oceny charakteru Boga i Chrystusa oraz do lepszych nadziei na czas, który czeka nas w przyszłości już poza grobem, czyli po zmartwychwstaniu.


Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie cytaty pochodzą z Biblii Gdańskiej
(wyd. Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne).