DLACZEGO BÓG NIE ZAPOBIEGA KLĘSKOM? | cz. 2

390

JAK TRAKTOWAĆ KLĘSKI

Ogólnie mówiąc, klęski powinny być traktowane jako wypadki przypisywane ludzkiej niedoskonałości i brakowi doświadczenia oraz zakłóceniom związanym z przygotowywaniem ziemi do jej bardziej spokojnego i doskonałego stanu w czasie Sabatu, czyli siódmego tysiąca lat (Tysiąclecia), i stanu absolutnej doskonałości mającej trwać wiecznie po Tysiącleciu, w czasie którego pod kierunkiem Chrystusa otrzyma ona ostatnie szlify i zostanie w pełni przygotowana dla odkupionej ludzkości, która przez Jego panowanie również będzie odpowiednio przygotowana do używania, radowania się i rządzenia udoskonaloną ziemią. Człowiek narażony jest na te klęski i wypadki, przed którymi jego Wszechmocny Stwórca nie broni go, ponieważ (1) człowiek jest grzesznikiem potępionym na śmierć i nie może być przed nią ochroniony, lecz musi przejść przez nią; (2) obecne doświadczenia w kłopotach, smutku i bólu, które są jedynie elementami śmierci, uczą rodzaj ludzki pewnej lekcji i dostarczają mu doświadczenia z grzechem i wynikającym z niego smutkiem, bólem i śmiercią, które okażą się bardzo cenne w wieku Tysiąclecia, gdy każdy będzie musiał wybrać między dobrem i złem. Teraz najpierw uczą się zła; dobro i jego błogosławione skutki oraz nagrody, obecnie ledwie dostrzegane, zostaną wtedy w pełni zamanifestowane.

DLACZEGO BŁOGOSŁAWIENIE ŚWIATA SIĘ OPÓŹNIA

Lecz ktoś może zapytać: Jeśli Boskim planem jest odkupienie świata przez śmierć Jego Syna, usprawiedliwienie i odrodzenie wszystkich tych, którzy wierzą i przyjmują Go, są posłuszni i miłują sprawiedliwość, to dlaczego tysiącletnie panowanie Chrystusa z jego korzystnymi warunkami i znacznymi ograniczeniami nie rozpoczęło się od razu, gdy Chrystus złożył na Kalwarii cenę okupu? Dlaczego ci, którzy chcieliby pójść drogą sprawiedliwości muszą „żeglować przez krwawe morza” i cierpieć dla sprawiedliwości? Albo dlaczego złożenie okupu nie zostało odłożone aż do końca 6000 lat panowania zła i inauguracji władzy Tysiąclecia? A jeśli obecny porządek rzeczy jest według Boskiej mądrości najlepszy, dlaczego Bóg w szczególny sposób nie chroni od nieszczęść, wypadków, smutku, bólu, śmierci itp. przynajmniej tych, którzy całkowicie przyjęli Chrystusa za swego Zbawiciela i którzy wszystko poświęcili w Jego służbie?

O tak! Nasz przedmiot byłby niepełny, gdybyśmy nie poruszyli tego zagadnienia. Bóg odłożył obiecane błogosławieństwa dla świata (Gal. 3:8,16,29; Dz. Ap. 3:19-21; Iz. 35), by najpierw wybrać Oblubienicę dla swego Syna (Dz. Ap. 15:14-18; Rzym. 8:22,19; Obj. 21:9,10,2; 19:6-9). Poświęceni Bogu, Kościół wieku Ewangelii, są „ludem nabytym”, różniącym się od pozostałej części ludzkości. Boskie postępowanie z nimi jest również szczególne i odmienne. Nieszczęścia, duże i małe, stale dotykają Boskich sług, tak jak i świat, i na pozór jest to dziełem przypadku. Lecz w ten sposób Pan próbuje naszą wiarę, by – jeśli nie posiadamy dostatecznej wiary do dalszego postępu – zawrócić nas z drogi, a jeśli posiadamy wiarę i używamy jej pod Jego kierownictwem – rozwinąć, wzmocnić i powiększyć ją.

DLACZEGO CHRZEŚCIJANIE CIERPIĄ

Pan zapewnił swe prawdziwie poświęcone dzieci, że wszystkie rzeczy będą działały dla ich dobra (Rzym. 8:28). Bóg zapewnia je, że po zawarciu nowego związku z Nim wszystkie ich sprawy stają się Jego sprawami i przedmiotem Jego troski. A zatem mogą one w pełni uświadomić sobie, że chociaż świat może być narażony na wypadki związane z obecnymi niedoskonałymi warunkami pod przekleństwem, „dziateczki” Boże są pod Jego szczególną opieką. Bez Jego wiedzy i zgody nie może zginąć ani jeden włos na ich głowie (Łuk. 12:7; Jana 10:28,29). Jakie to cudowne! A jednocześnie jak konsekwentne na tle zapewnienia: „Jako ma litość ojciec nad dziatkami, tak ma litość [współczującą miłość] Pan nad tymi, którzy się go boją [czczą]” (Ps. 103:13).

Są dwa powody, dla których lud Boży nie jest zwolniony od życiowych nieszczęść powszechnych dla świata:

(1) Uwolnienie takie, z samolubnych pobudek przyciągnęłoby do Kościoła wszystkie rodzaje charakterów. Chociaż Bóg w słusznym czasie zamierza bez ograniczeń wszystkim zaoferować swe błogosławieństwa, działa według pewnego planu, w którym wiek Ewangelii przeznaczył na wybór szczególnej klasy dla szczególnego celu – by jako współdziedzice z Panem i Zbawicielem byli Boskimi narzędziami w błogosławieniu i oświecaniu całego świata w nadchodzącym wieku. A więc w przeciwieństwie do powszechnego rozumienia, Bóg z równą starannością jednych wyklucza, a innych pociąga do swego Kościoła. W swym wyborze nie kieruje się On kolorem, płcią, wykształceniem czy narodowością, lecz wiarą, posłuszeństwem i podobieństwem do Chrystusa w sercu, czyli woli. „Albowiem, które on przejrzał, te też przeznaczył [przyjął wszystkich za członków uwielbionego Kościoła, Królewskie Kapłaństwo], aby byli przypodobani obrazowi [podobieństwu w charakterze] Syna jego” (Rzym. 8:29).

(2) Jest to częścią niezbędnego ćwiczenia dzieci Bożych, by nauczyły się one bezwzględnie ufać Jemu – nie tylko w sprawach, które jasno widzą i w pełni rozumieją, lecz we wszystkim. Ci, którzy nie mogą nauczyć się tego jako jednej ze swych lekcji (a jest ona jedną z najważniejszych), nie mogą zdać tego egzaminu, lecz uznani będą za nie nadających się do panowania wraz z Panem ani w niebiańskiej, ani ziemskiej fazie Jego Królestwa. To prawda, że wiara nie jest jedynym warunkiem udziału w Królestwie, lecz jest najważniejszym ze wszystkich, ponieważ bez niej nie możemy w odpowiedni sposób rozwijać innych elementów charakteru, które bez wiary nie byłyby możliwe do przyjęcia przez Boga, nawet gdybyśmy posiadali je w doskonałości, gdyż „bez wiary nie można podobać się Bogu” (Żyd. 11:6).

Tylko poprzez nauki Boskiego Słowa możemy rozumieć sprawy z tego punktu zapatrywania. I tylko kiedy są widziane z tego punktu patrzenia mogą właściwie być ocenione próby, trudności, kłopoty, prześladowania itp., jakie przychodzą na lud Boży, który w ten sposób może „weselić się w każdym ucisku” i „za wszystko dziękować”. Radują się wiarą, tak jak wiarą widzą i chodzą. Tylko lud Boży może zrozumieć, że obecne próby pochodzą od jego Ojca i mają na celu zapewnić tym, którzy właściwie je przyjmują, o wiele wyższą i wieczną chwałę; nie patrzą oni bowiem na rzeczy widzialne i doczesne, lecz wzrokiem wiary patrzą na rzeczy obiecane – niewidzialne i wieczne (2 Kor. 4:18).

„CZAS UCIŚNIENIA”

W związku z tym ktoś może zapytać: Dlaczego obecne pokolenie musi przeżywać tak okropne klęski, jak np. wojnę światową w 1914 roku, która w dwóch fazach była najbardziej rozpowszechnioną, wyniszczającą i zgubną wojną w historii, w czasie której miliony ludzi zostały w okrutny sposób zamordowane, większość narodów doprowadzona do bankructwa, a inne z powodu wysokich podatków i wielkich wysiłków przygotowawczych do dalszych działań wojennych niemal zostały doprowadzone do takiego stanu?

Wiele znaków i proroctw chronologicznych dowodzi, że od października 1914 roku żyjemy w wielkim „czasie uciśnienia, jakiego nie było, jako narody poczęły być” (Dan. 12:1), a Jezus dodaje: „ani potem będzie” (Mat. 24:21). W tym „czasie końca” wielu biega tam i z powrotem, a umiejętność wzrasta (Dan. 12:4). Jesteśmy radzi, że już nigdy więcej nie będzie potrzebny następny tak powszechny ucisk, jak ten „dzień gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Bożego” (Rzym. 2:5), „ostatnie dni” opisane u Jakuba 5:1-5, owe “czasy trudne” z 2 Tym. 3:1-5.

Człowiek przez grzech i samolubstwo w dużym stopniu sam sprowadza na siebie ucisk. Tak więc susze, głód, epidemie, zakłócenia warunków pogodowych itp. przepowiedziane na „dzień potykania [w ang. Biblii – przygotowania; w nadchodzącym tysiącletnim panowaniu pokoju] jego” [Pana] (Nah. 2:3) są w dużym stopniu wynikiem samolubnego niszczenia przez człowieka lasów i gleby, komercjalizmu, neutralizacji naturalnych pokarmów, przygotowań wojennych, zakłóceń stanu atmosfery, skażenia wybuchami i odpadami atomowymi itp. Tak więc w realizacji swych planów Bóg stosuje głównie środki naturalne i używa gniewu ludzkiego dla swej chwały, a ostatek swego gniewu powstrzyma (Ps. 76:8-11).

Wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, że chrześcijaństwo ma za co odpowiadać, lecz pewnym problemem, którego być może niektórzy w pełni nie rozumieją, jest pytanie, dlaczego obecne pokolenie ma cierpieć więcej niż jakiekolwiek inne. Sprawiedliwość czasu ucisku nad narodami naszych dni powinna być zrozumiana, gdy uznamy fakt, że znajdujemy się dzisiaj w okresie będącym kulminacją wieków doświadczenia, które powinno być, i pod pewnymi względami jest, bardzo korzystne dla świata; szczególnie dla tej jego części, która bezpośrednio lub pośrednio została obdarzona światłem Boskiej Prawdy – chrześcijaństwa – i której odpowiedzialność za tak korzystne stanowisko szafarza jest w rezultacie bardzo duża. Bóg uważa ludzi za odpowiedzialnych nie tylko za to o czym wiedzą, lecz także za to o czym mogliby wiedzieć, gdyby zwrócili swe serca ku nauce, ku lekcjom, których doświadczanie (ich własne i innych) jest zamierzone w celu ich nauczania. Jeśli ludzie nie zważają na lekcje wypływające z doświadczenia lub jeśli świadomie lekceważą bądź odrzucają jego nauki, muszą ponieść konsekwencje, które na nich spadną.

Przed tak zwanym chrześcijaństwem leży otwarta historia przeszłości, jak również natchnione przez Boga objawienie. A jakie one zawierają lekcje! Lekcje doświadczenia, mądrości, wiedzy, łaski i ostrzeżenia. W oparciu o doświadczenia poprzednich pokoleń w różnych dziedzinach ludzkiej działalności – ekonomicznej, politycznej itp. – świat dokonał godnego polecenia postępu w rzeczach materialnych. Wiele z wygód i udogodnień naszej obecnej cywilizacji powstało głównie w wyniku zastosowania lekcji dostrzeżonych w doświadczeniach minionych pokoleń. Druk, a następnie elektronika sprawiły, iż lekcje te stały się osiągalne dla każdego człowieka. Obecne pokolenie już pod tym jedynym względem ma znaczne korzyści: cała zgromadzona mądrość i doświadczenie przeszłości wzbogacają obecną. Lecz wielkie lekcje moralne, które ludzie również powinni studiować i uczyć się ich, są powszechnie lekceważone, nawet wtedy, gdy przemożnie narzucane są z naciskiem pod uwagę publiczną.

Historia pełna jest takich lekcji dla myślących umysłów skłaniających się ku sprawiedliwości. Dzisiejsi ludzie mają o wiele więcej takich lekcji niż ci z poprzednich pokoleń, i dlatego pokolenie to musi cierpieć za ich lekceważenie (Iz. 63:3-6; Nah. 1:2; Rzym. 1:18; Efez. 5:6; Jak. 5:1-8). Rzeczywiście, „żywioły rozpalone ogniem” topnieją, a „ziemia i rzeczy, które są na niej” są palone, by ustąpiły miejsca zbliżającemu się panowaniu pokoju (2 Piotra 3:10-13). Pan zebrał narody, zgromadził królestwa i wylewa na nie swoje rozgniewanie oraz całą popędliwość swego gniewu; gdyż cała ziemia pożerana jest „ogniem gorliwości” Jego, a wkrótce przywróci On „narodom wargi czyste”, którymi będą „służyli mu jednomyślnie” (Sof. 3:8,9). Po zapowiedzi „uciśnienia narodów z rozpaczą”, „tak, iż ludzie drętwieć będą przed strachem” itd. oraz chmur ucisku, w których objawi się Syn Człowieczy, nasz Pan napomina: „A gdy się to pocznie dziać, spoglądajcież a podnoście głowy wasze, przeto, iż się przybliża odkupienie [uwolnienie] wasze (…) gdy ujrzycie, iż się to dzieje, wiedzcie, że blisko jest królestwo Boże” (Łuk. 21:28,31). Radujemy się widząc królestwo Szatana rozpadające się w zburzeniu go, aby ustąpiło miejsca nadchodzącemu panowaniu Chrystusa na ziemi.


Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie cytaty pochodzą z Biblii Gdańskiej
(wyd. Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne).