GDZIE SĄ NASI
UKOCHANI, NASI BLIŹNI: ŚWIĘCI I BEZBOŻNI,
UCZENI
I PROSTACY?
"Mężowie
bracia! mogę bezpiecznie mówić do was o patryjarsze
Dawidzie,
żeć
umarł i pogrzebiony jest, a grób jego jest u nas aż
do dnia dzisiejszego ...
Albowiem
Dawid nie wstąpił do nieba" (Dz. Ap. 2:29,
34)
"A
nikt nie wstąpił do nieba, tylko ten, który zstąpił
z nieba, Syn człowieczy"
(Jan
3:13)
GDZIE są nasi ukochani, nasi bliźni: święci i bezbożni,
uczeni i prostacy? Właściwa odpowiedź na to pytanie
ma związek z naszym własnym przeznaczeniem, zabarwia
naszą teologię i wpływa na nią oraz na całą ogólną tendencję
naszego życia! Daje ona siłę, zaufanie, odwagę i bardzo
pomaga duchowi zdrowego rozsądku! Zdeklarowanie się
człowieka jako nie zainteresowanego tymi sprawami, byłoby
oświadczeniem o sobie samym, że się jest bezmyślnym.
Jeśli codzienne sprawy doczesnego życia - pożywienie,
ubiór, finanse, polityka, itd. - odnoszące się do nas
w ciągu kilku lat, są uważane za godne naszej troski
i starań, to o ile więcej zainteresowania powinniśmy
mieć dla spraw dotyczących naszej wiecznej przyszłości,
przyszłości naszych bliźnich i rodzaju ludzkiego w ogóle?
ODPOWIEDŹ AGNOSTYKA
Rozpoczynamy rozpatrywanie tego zagadnienia od zapytania
naszych przyjaciół agnostyków, którzy szczycą się swoją
nieskrępowaną wolnością myśli: "Co możecie nam
powiedzieć, Wolnomyślni, w odpowiedzi na nasze pytanie:
Gdzie są umarli?" Ich odpowiedź jest następująca:
"Nie wiemy. Chcielibyśmy wierzyć w przyszłe życie,
lecz nie mamy na nie dowodu. Na skutek braku dowodów
wnioskujemy, że człowiek umiera tak, jak umiera zwierzę.
Jeśli nasza odpowiedź zawiodła wasze oczekiwania odnoszące
się do miejsca mającego być radością dla świętych, to
jednakże będzie ona pociechą dla wszystkich, stanowiących
ogromną większość naszej rasy, dla których z pewnością
o wiele lepiej byłoby zginąć jak zwierzę, niż cierpieć
tortury, w które wierzą".
Dziękujemy naszym przyjaciołom agnostykom za ich uprzejmą
odpowiedź, lecz czujemy, że ta odpowiedź nie zadowala,
ani naszych głów, ani naszych serc, które wołają, że
musi, lub powinno być przyszłe życie, że Stwórca obdarzył
człowieka władzami umysłu i serca o wiele wyższymi od
zwierzęcych i że tej przewagi należy się spodziewać
w Boskim Planie. Dalej, krótkotrwałość obecnego życia,
jego łzy, jego smutki, jego doświadczenia i jego lekcje
byłyby prawie bezwartościowe i bezużyteczne, gdyby nie
było życia przyszłego - okazji do wykorzystania tych
lekcji. Musimy dalej poszukiwać zadowalającej odpowiedzi
na nasze pytanie.
ODPOWIEDŹ POGAN
Wobec tego, że trzy czwarte ludności świata stanowią
poganie, ich liczebna przewaga sprawia, iż są następnymi,
których należy zapytać jak rozwiązali zagadnienie będące
przedmiotem naszego pytania - Gdzie są umarli? Pogaństwo
daje dwie ogólne odpowiedzi:
(1) Między poganami wyróżniają się ci, którzy podtrzymują
transmigrację. Oni nam odpowiadają: "Według naszego
poglądu, gdy człowiek umiera, to on nie umiera, lecz
jedynie zmienia swą formę. Jego przyszły stan będzie
korespondował z jego obecnym życiem i da mu bądź wyższą,
bądź niższą pozycję. Wierzymy, że już żyliśmy na ziemi
wcześniej, być może jako koty, psy, myszy, słonie, itp.
Wierzymy także, że jeśli obecne życie mądrze spędziliśmy,
to możemy pojawić się ponownie jako ludzie o wybitniejszych
talentach, jako filozofowie, itp., lecz o ile, jak to
zazwyczaj bywa, życie źle przeżyliśmy, to w chwili śmierci
powrócimy do jakiejś niższej formy istnienia - jako
słoń, robak, itp. Na skutek takiego wierzenia jesteśmy
bardzo ostrożni w traktowaniu niższych zwierząt i nie
jadamy żadnego mięsa. Gdybyśmy bezlitośnie zdeptali
robaka, to w następstwie kary, po zmianie, którą nazywamy
śmiercią, moglibyśmy otrzymać taką formę, w której bylibyśmy
bezlitośnie potraktowani".
(2) Następna liczna klasa pogan wierzy w świat ducha
dla dobrych i z piekłem różnorodnych tortur dla złych.
Powiedziano nam, że ludzie zdają się umierać, lecz naprawdę
stają się bardziej żywymi niż kiedykolwiek i z chwilą
śmierci przekraczając rzekę Styks wchodzą do królestwa,
w którym bądź będą błogosławieni, bądź wiecznie potępieni,
gdyż istnieją stopnie karania i nagradzania. Po otrzymaniu
takiej odpowiedzi zapytujemy ich: Skąd otrzymaliście
takie poglądy? Odpowiedź brzmi: Poglądy te są nam znane
z dawien dawna. Nie wiemy skąd je otrzymaliśmy. Nasi
uczeni przekazywali je nam jako prawdy i myśmy je przyjęli
jako takie.
Odpowiedź pogaństwa nie zadowala naszych głów i serc.
Musimy szukać dalej. Nie możemy ufać spekulacjom. Musimy
poszukiwać Boskiego Objawienia - Poselstwa od Tego,
z którym mamy do czynienia - naszego Stworzyciela.
ODPOWIEDŹ KATOLIKÓW
Zostawiając pogan z naszym pytaniem zwracamy się do
jednej czwartej inteligentnej populacji świata znanej
jako chrześcijaństwo. Pytamy was chrześcijanie: Jaka
jest wasza odpowiedź na nasze pytanie? Oto ona: "Jesteśmy
podzieleni w swojej opinii. Więcej niż dwie trzecie
z nas trzyma się katolicyzmu, a prawie jedna trzecia
protestantyzmu". Posłuchajmy więc wpierw zapatrywania
katolików (greckich i rzymskich), których wiek oraz
liczebność sugerują takie pierwszeństwo.
Przyjaciele katolicy, prosimy, podajcie nam wyniki
waszej pracy i studiów, wnioski waszych najzdolniejszych
myślicieli i teologów, odnoszące się do Objawienia,
którego, jak twierdzicie, Bóg wam udzielił na temat
- Gdzie są umarli? Będziemy was słuchać z rozwagą, cierpliwie
bez uprzedzeń.
Przyjaciele katolicy odpowiadają: "Nasze nauki
odnoszące się do waszego pytania są bardzo jasne. Ten
przedmiot przedyskutowaliśmy z każdego punktu widzenia
w świetle Boskiego Objawienia. Wnioskujemy i uczymy,
że kiedy jakaś jednostka umiera, to idzie do jednego
z trzech miejsc: po pierwsze, świątobliwi, których jak
twierdzimy jest niewielu, idą natychmiast przed oblicze
Boga, do nieba. O nich powiedział nasz Pan, "A
ktokolwiek nie niesie krzyża swego, a idzie za mną,
nie może być uczniem moim" (Łuk. 14:27). Ci, którzy
wiernie noszą krzyż stanowią członków Maluczkiego Stadka,
Wybranych. Co się tyczy tych, Jezus powiedział, "A
ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota;
a mało ich jest, którzy ją znajdują" (Mat. 7:14).
Ci świątobliwi nie obejmują naszego kleru, a nawet
biskupów, kardynałów i papieży, gdyż jak stwierdzicie,
istnieje w Kościele zwyczaj odprawiania mszy za spokój
duszy, gdy któryś z nich umiera. Nie odprawialibyśmy
mszy za tych, co do których mielibyśmy pewność, że są
w Niebie, gdyż tam z pewnością każda dusza doznaje wytchnienia.
Nie odprawialibyśmy też mszy za tych, co do których
mielibyśmy przekonanie, że są w wiecznym piekle, ponieważ
msze nie przynosiłyby im tam pożytku. Chcielibyśmy jednak
zauważyć, iż my nie nauczamy, że wielu idzie do wiecznego
piekła, idą tam tylko niepoprawni heretycy - osoby,
które miały pełną wiedzę katolickich doktryn, które
świadomie i z wyrachowaniem im się sprzeciwiały - jedynie
tych spotyka ten straszny, beznadziejny los.
MILIONY W CZYŚĆCU
Zasadniczo umarli, stosownie do naszych nauk, przechodzą
natychmiast do czyśćca, który jest, jak na to nazwa
wskazuje, miejscem oczyszczenia z grzechu, miejscem
pokuty, smutku, niedoli i katuszy, lecz nie beznadziejnym.
Okres ograniczenia w nim może trwać setki lub tysiące
lat, w zależności od zasług jednostki i w zależności
od udzielonych ulg. O ile chcielibyście dowiedzieć się
czegoś więcej, szczególnie o naukach katolickich na
ten temat, to odsyłamy was do jednego z naszych wielkich
katolików, znakomitego poety Dantego, lojalnego katolika,
swego czasu opata, który zmarł w klasztorze z pełnymi
prawami przynależności do Kościoła. Poemat Dantego,
Inferno, obrazowo opisuje tortury czyśćca, tak jak my
tę sprawę rozumiemy. W każdej prawie bibliotece można
dostać ilustrowany egzemplarz tego wielkiego poematu.
Doré, artysta, także sławny katolik, wykonał żywe i
realistyczne ilustracje do poematu Dantego. Te ilustracje
pokazują tortury Inferno. Na przykład: jak demony gonią
pewne dusze tak długo, aż te skacząc w przepaść wpadają
do gotującej wody, a w inne godzą ognistymi strzałami.
Jedne płoną głowami do dołu, a drugie z nogami w dołach.
Niektóre są kąsane przez węże, inne są zamrażane, itd.
Radzimy wam zapoznać się z dziełem Dantego, Inferno,
dlatego że ono podaje nasz katolicki pogląd i właściwą
odpowiedź na wasze pytanie: "Gdzie są umarli?"
Ogromna większość przebywa w czyśćcu. Są tam miliardy
pogan, gdyż niewiedza nie zbawia i nie przysposabia
do stanu niebiańskiego. Wszyscy ci, którzy wstępują
do nieba muszą być uprzednio przystosowani i przygotowani,
co jest niemożliwe dla pogan. Są tam miliony protestantów.
Nie mogą oni wejść do nieba, chyba tylko przez Kościół
Katolicki. Bóg też ich nie osądzi jako podlegających
wiecznemu piekłu, ponieważ odrzucenie przez nich katolicyzmu
wynikało z ich wyznania wiary, w warunkach której się
urodzili i pozostawali pod jej wpływem.
Prawie wszyscy katolicy także idą do czyśćca, gdyż
pomimo dobrych posług naszego Kościoła, wody święconej,
spowiedzi, mszy, święconych świec, wyświęconych miejsc
na cmentarzach, itd., nie osiągnęli oni jednak świętości
charakteru i są odsunięci od nieba tak długo, aż trapiące
doświadczenia czyśćca przygotują ich serca do nieba.
Jednakże sądzimy, że na skutek wyłuszczonych powodów
katolicy nie będą musieli tak długo pozostawać w czyśćcu,
jak niekatolicy".
ZASMUCAJĄCA
PERSPEKTYWA
Możemy podziękować naszym przyjaciołom katolikom za
tak uprzejme przedstawienie swego poglądu. Nie będziemy
ich pytać o to, gdzie jest ich czyściec, ani skąd otrzymali
takie szczegółowe informacje odnoszące się do niego,
bo takie pytania mogłyby ich urazić, a my tego nie pragniemy.
Życzymy sobie jedynie w odpowiedzi na nasze pytanie
ich najdojrzalszej, najjaśniejszej myśli. Przykro nam
powiedzieć, że ta odpowiedź nie jest tym, czego spodziewaliśmy
się pod względem jasności, sensowności i zgodności z
Pismem Świętym. Nasze serca są przytłoczone świadomością,
że biedna rasa ludzka, z powodu pierwotnego grzechu,
jest jak to Apostoł określił "wzdychającym stworzeniem",
a stosunkowo krótkie życie pełne jest kłopotów. Wszystkich
nas zasmuca i zniechęca myśl, że gdy skończą się próby
i trudności obecnego życia, to będziemy musieli przez
całe stulecia (nie mówiąc o wieczności) znosić takie
straszne katusze jakie Dante opisał, nawet gdyby te
stulecia udręki miały nas oczyścić i przygotować do
ujrzenia oblicza Boga i niebiańskiej chwały. Licznym
teologom może się wydawać dziwnym, lecz jednakże jest
prawdą, że odpowiedź katolicyzmu na nasze pytanie nie
jest o wiele lepsza od odpowiedzi pogaństwa. Nie są
też z niej zadowolone nasze głowy, ani nasze serca.
Nie będzie więc złem dalsze poszukiwanie zadowalającej
odpowiedzi.
ODPOWIEDŹ PROTESTANTÓW
Protestanci zwykli się uważać za inteligentnych i wykształconych,
za posiadających szerokie horyzonty. Czy więc nie powinniśmy
słusznie spodziewać się z ich strony jasnej, logicznej
i zadowalającej odpowiedzi na nasze pytanie? Stwierdziwszy,
że dotychczasowe odpowiedzi są niezadowalające, zwracamy
się obecnie do jednej dwunastej części naszej rasy,
licząc na odpowiedź, w której będzie zawarta kwintesencja
mądrości. Rozważmy ich pogląd w tym celu, aby stał się
korzyścią i uzdolnił do poznania Prawdy oraz do podniesienia
przed ludźmi prawdziwego Boskiego sztandaru, ażeby mogli
lepiej zrozumieć charakter naszego Stwórcy, Jego cele
i przyszłe postępowanie z ludzkością.
Pozwólcie więc, tak delikatnie jak tylko można, dotknąć
bolącego miejsca. Usunięcie bandaży i oczyszczenie rany
może spowodować ból, lecz to się okaże pomocne. Protestanci
otrzymali swoją nazwę po przodkach, którzy byli katolikami
i sądzili, że odkryli nielogiczność i niebiblijność
w katolickich doktrynach, w jakich ich wychowano. Zaprotestowali
przeciwko nim i stąd nazwa Protestanci. Nie wchodzimy
w szczegóły walki, ani w szczegóły przedmiotów, przeciwko
którym protestowano.
PROTESTANCI
ODRZUCAJĄ CZYŚCIEC
Jednym z punktów protestu reformatorów był fakt nie
znalezienia przez nich nigdzie niczego o czyśćcu, ani
żadnej wzmianki o nim w Biblii. Wtedy z prostotą, która
niejednokrotnie nas zdumiewa, postanowili odrzucić pogląd
o czyśćcu na zawsze. To im pozostawiło niebo oraz piekło
i, jak mówili, do jednego z tych miejsc każda jednostka
z rasy ludzkiej musi pójść w chwili śmierci i tam spędzić
wieczność. Zupełnie oczywiste, że przodkowie protestantów
mieli dobre intencje, lecz nie byli przewidującymi,
dalekowzrocznymi i logicznymi, czego należałoby się
po nich spodziewać, nie dostrzegli bowiem trudności
w jakie wchodzili. Być może, że oni w pewnym stopniu
dostrzegali te trudności, lecz rozumieli sprawy inaczej
niż my dzisiaj. Teoria Kalwina i Knoxa przeważała wówczas
między protestantami i wiodła każdą denominację do nadziei,
iż była wybraną przez Boga i że ona stanowi Maluczkie
Stadko, które pójdzie do nieba, a cała pozostała ludzkość
będzie posłana na wieczność piekielnych tortur.
OBECNIE WIĘKSZE
OŚWIECENIE
Katolicy i protestanci nie modlą się już:
Błogosław
Boże mnie i moją żonę,
Mego
syna Jana i jego żonę.
Całą
naszą czwórkę drogą
I więcej
już nikogo.
Tak katolicy jak i protestanci, wspominając okres,
który my często nazywamy ciemnymi wiekami mają powód
do dziękowania Bogu za pomazanie ich oczu zrozumieniem,
które, jak wierzymy, sprawia, że myślą logiczniej, niżeli
ich przodkowie. Nawet ci, którzy wychowali się pod wpływem
doktryny o predestynacji porzucili ideę, że poganie
są przeznaczeni na wieczne potępienie. Tymczasem ci,
którzy przyjęli westminterskie wyznanie wiary są dzisiaj
bardzo gorliwymi w nauczaniu Ewangelii wśród pogan przy
pomocy misji. Jesteśmy z tego zadowoleni. To znaczy,
że serca protestantów są w lepszym i prawdziwszym stanie,
chociaż ich głowy nie są jeszcze zestrojone z sercami
i nadal patrzą na wypaczone doktryny i usiłują je zupełnie
wyprostować w swojej wyobraźni.
Teoretycznie protestanckie doktryny zgadzają się z
Biblią oraz z katolickimi doktrynami i stwierdzają,
że niebo jest miejscem doskonałości, że ten kto w nim
przebywa nie zmienia się, stąd wszelkie próby, oczyszczanie,
cyzelowanie i polerowanie charakteru musi być uzupełnione
wcześniej, przed wejściem do niebiańskiego mieszkania.
Słowem zgadzamy się z tym, że wejdą tam tylko wybrani,
"czystego serca", "zwycięzcy", którzy
teraz postępują śladami Jezusa. A co z pozostałymi ludźmi?
Ach! W tym właśnie leży trudność. Nasze powiększone
serca nie mogą pogodzić się z tym, by za wyjątkiem wybranych
wszyscy pozostali musieli cierpieć tortury przez wieczność.
Nasze serca protestują, mówiąc, że trzy czwarte ludzkości,
to poganie, którzy nigdy nie słyszeli o Bogu i warunkach
zbawienia.
NAJLEPSI Z LUDZI
ZAKŁOPOTANI
Nasze poglądy wprowadzają nas w zakłopotanie, gdyż
jak nasze serca nie pozwalają nam przypuszczać, że te
biedne stworzenia idą na wieczną niedolę, tak nasze
głowy nie pozwalają nam godzić się z tym, by one nadawały
się do nieba. Istotnie, nie tylko nie zgadzałoby się
to z Pismem Świętym, lecz także z rozumem, by trzy czwarte
mieszkańców niebios było nie odrodzonymi w całym tego
słowa znaczeniu. Pierwsi protestanci, odrzucając czyściec
a pozostawiając resztę popsuli całą sprawę. Jeśli mamy
zastrzeżenia do czyśćca jako nie biblijnego, to czy
nie powinniśmy mieć też zastrzeżeń do wiecznego męczenia
wszystkich rodzajów ziemi jako nie biblijnego, szczególnie,
gdy Biblia stwierdza, że "wszystkie rodzaje ziemi
będą błogosławione" przez Chrystusa - błogosławione
wiedzą Prawdy i sposobnością przejścia do serdecznej
harmonii z Bogiem i otrzymaniem życia przez Chrystusa.
Wierzymy, że należy kłaść nacisk na ten punkt jako niedorzeczność
doktryny o wiecznych mękach i dlatego przypominamy wybitniejsze
teorie protestanckie na ten temat:
(1) Idea kalwinistyczna wskazuje, że Boska Mądrość
i Moc wiedziały, iż człowiek upadnie, dlatego z góry
zaplanowały dla ludzkości i przygotowały podczas stwarzania
wielkie miejsce nazwane piekłem, obsadzając je ogniotrwałymi
diabłami, by rasie ludzkiej zadawać tortury i to wszystko,
za wyjątkiem wybranych. Miłości i Sprawiedliwości w
tej kalkulacji nie uwzględniono.
(2) Następna wyróżniająca się teoria protestancka,
Arminiusa, podtrzymywana dzisiaj być może przez większość,
podkreśla, że Miłość i Sprawiedliwość stworzyły świat
i zarządziły tortury nie konsultując się z Mądrością
i Mocą. Od tego czasu Bóg znalazł się w kłopocie, bo
chociaż usiłował postępować sprawiedliwie i z miłością
wobec Swoich stworzeń, to jednak brakowało Mu mocy do
udzielenia im potrzebnej pomocy. Cała trudność, Drodzy
Przyjaciele, polega na tym, że w rozważaniu niniejszego
przedmiotu o opinie pytaliśmy się jedynie ludzi, a nie
szukaliśmy Słowa Pańskiego.
PRAWDA JEST
DZIWNIEJSZA NIŻ FIKCJA
Jesteśmy pewni, że zadziwimy wielu, gdy zwrócimy ich
uwagę na jasny, wyraźny, rozumny, sprawiedliwy, miłujący
i mądry program naszego Ojca Niebiańskiego. Tak długo
go przeoczano, tak długo był zagrzebany pod śmieciami
ludzkiej tradycji Średniowiecza, że dzisiaj "Prawda
jest dziwniejsza niż fikcja". Bóg przez Proroka
dobrze oświadczył: "Ale jako wyższe są niebiosa
niż ziemia, tak przewyższają drogi moje drogi wasze,
a myśli moje myśli wasze" (Izaj. 55:9).
Czegoż innego zresztą moglibyśmy się spodziewać, jeśli
nie tego, że Bóg jest lepszy niż my? Nasz Pan powiedział:
"Aleć ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjacioły
wasze; błogosławcie tym, którzy was przeklinają; dobrze
czyńcie tym, którzy was mają w nienawiści, i módlcie
się za tymi, którzy wam złość wyrządzają i prześladują
was" (Mat. 5:44). "Jeśli tedy łaknie nieprzyjaciel
twój, nakarm go; jeśli pragnie, napój go" (Rzym.
12:20). W świetle tego jak można przypuszczać, że Bóg
mógłby torturować Swoich wrogów i to przez całą wieczność.
Ale nie tylko to, torturować także tych, którzy nie
są Jego wrogami - nieświadomych pogan i tych wszystkich,
którzy w obecnych niepomyślnych warunkach nie stali
się wierzącymi! Przyjmując tylko ten jeden punkt widzenia
pozbywamy się zakłopotania i odzyskujemy właściwy szacunek
dla Stwórcy i sposobów Jego postępowania z naszą rasą.
To jest punkt widzenia Prawdy taki jak jest objawiony
w Biblii.
CO MÓWI PISMO
ŚWIĘTE?
Wszystkie dotąd podane teorie są oparte na przypuszczeniu,
że śmierć nie oznacza śmierci - że umrzeć znaczy stać
się bardziej żywym, niż przed śmiercią. W Edenie Bóg
oznajmił naszym pierwszym rodzicom "śmiercią umrzesz".
A szatan powiedział "Żadnym sposobem śmiercią nie
pomrzecie". Zauważmy, że tak poganie jak i chrześcijanie
przyjęli kłamstwo szatana, odrzucając tym samym Boską
Prawdę. Czyż oni wszyscy nie zgodzili się z oświadczeniem
węża, "Żadnym sposobem śmiercią nie pomrzecie"?
Czyż oni wszyscy nie twierdzą, że umarli żyją - że są
bardziej żywymi, niżeli byli przed śmiercią? To, Drodzy
Przyjaciele, było kiedyś naszym wspólnym błędem. Postępowaliśmy
za złym nauczycielem, za tym o którym nasz Pan powiedział,
że "w prawdzie nie został" i jest ojcem kłamstwa
(Jan 8:44).
STAN UMARŁYCH
To właśnie Pismo Święte nas informuje, gdzie są umarli
i w jakim są stanie - że oni nie doznają radości, ani
smutku, przyjemności ni cierpień, że wcześniej, niż
podczas wzbudzenia w zmartwychwstaniu, nie posiądą żadnej
mądrości pod słońcem. Przypominamy słowa mędrca, "Wszystko,
co przedsięweźmie ręka twoja do czynienia, czyń według
możności twojej, albowiem nie masz żadnej pracy, ani
myśli, ani umiejętności, ani mądrości w grobie, do którego
ty idziesz" (Kazn. 9:10).
Przypominamy, że tak w Starym Testamencie jak i w Nowym
Testamencie jest napisane o obu, dobrym i złym, że "zasnęli"
w śmierci. Przypominamy, że Apostoł Paweł mówi o tych,
którzy "zasnęli w Jezusie" i o tych, którzy
"zasnęli w Chrystusie", którzy, jak stwierdza,
poginęli, jeśli zmartwychwstania nie ma (1 Kor. 15:18).
Czy oni mogli zginąć w niebie lub w czyśćcu, czy też
w torturach piekła? Zapewne nikt tak nie naucza. Oni
zginęli w grobie w stanie rozkładu. Ich zniszczenie
byłoby absolutne, kompletne, gdyby dla nich nie było
przygotowane wyzwolenie z mocy śmierci. Dlatego czytamy:
"Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego
jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy nie zginął,
ale miał żywot wieczny" (Jan 3:16).
A zatem Biblia naucza, że człowiek został stworzony
wyższym od zwierząt - na obraz i podobieństwo swego
Stwórcy, że otrzymał doskonałe życie w Edenie i mógł
je zachować, gdyby pozostał posłusznym. Lecz w tej próbie
upadł i znalazł się pod wyrokiem śmierci: "Dnia,
którego jeść będziesz z niego, śmiercią umrzesz"
(1 Mojż. 2:17). Tam się rozpoczęło umieranie, które
po 930 latach doprowadziło Ojca Adama do grobu i uwikłało
wszystkie jego dzieci w jego słabości i wyroku śmierci.
On umarł w tym właśnie dniu, który, jak Apostoł Piotr
wyjaśnił, nie był dniem trwającym 24 godziny, lecz dniem
tysiącletnim: "Jeden dzień u Pana jest jako tysiąc
lat" (2 Piotra 3:8).
ZAMANIFESTOWANIE
BOSKIEJ MIŁOŚCI
Podczas sześciu z tych wielkich Dni wyrok śmierci pod
pewnymi względami doprowadził człowieka do poziomu zwierząt
i pozostawił go bez nadziei przyszłego życia, chyba
że Bóg ulitowałby się nad nim i sprawił mu ulgę. To
było ukryte w oświadczeniu, że Nasienie niewiasty potrze
głowę węża. A później podane Abrahamowi w szczegółach,
"A będą błogosławione w tobie wszystkie narody
ziemi i w nasieniu twoim" (1 Mojż. 12:3; 28:14).
Lecz dopiero, gdy minęły wielkie cztery tysiącletnie
dni posłał Bóg Syna Swego, by odkupił ród ludzki przez
spłacenie kary ojca Adama, przez śmierć "sprawiedliwego
za niesprawiedliwych, aby nas przywiódł do Boga"
(1 Piotra 3:18). Wynikiem tego zbawczego dzieła spełnionego
na Kalwarii będzie "zmartwychwstanie sprawiedliwych
i niesprawiedliwych" - uwolnienie od wyroku śmierci,
uwolnienie z więzienia grobu (Dz. Ap. 24:15).
KARĄ ŚMIERĆ
A NIE MĘKI
Zauważ dobrze błąd popełniany przez przyjmowanie wiecznych
mąk jako kary za grzech pierworodny, podczas gdy Pismo
Święte kategorycznie oświadcza, że "zapłatą za
grzech jest śmierć" - a nie męki wieczne (Rzym.
6:23). Przeszukaliśmy 1 Mojżeszową, zapis o upadku człowieka
i wydanym wyroku, lecz nie znaleźliśmy żadnej sugestii
o przyszłych wiecznych mękach, ale tylko o karze za
grzech. Pan, powtarzając ją po raz drugi, powiedział,
"Boś proch, i w proch się obrócisz" (1 Mojż.
3:19). Nie powiedział On jednak ani słowa na temat diabłów,
ognia i mąk.
A zatem, w jaki sposób przeciwnik zwiódł naszych ojców
w Średniowieczu błędami, które Apostoł nazywa "naukami
dyjabelskimi"? Zauważ fakt, że żadne proroctwo
nie wymienia innej kary za grzech jak śmierć. Zauważ,
że Nowy Testament oświadcza to samo. Święty Paweł, który
napisał więcej niż połowę Nowego Testamentu, zapewnia
nas, "nie chroniłem się, żebym wam nie miał oznajmić
wszelkiej rady Bożej" (Dz. Ap. 20:27), a jednak
nie powiedział ani słowa o wiecznych mękach. Przeciwnie,
roztrząsając to właśnie zagadnienie grzechu i jego kary,
powiedział, "Przetoż jako przez jednego człowieka
grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć: tak też
na wszystkich ludzi śmierć przyszła, ponieważ wszyscy
zgrzeszyli" (Rzym. 5:12). Zauważ, że nie wieczne
męki przyszły na jednego człowieka i na wszystkich ludzi,
lecz śmierć.
CZY ŚMIERĆ JEST
WYSTARCZAJĄCĄ KARĄ?
Gdyby ktoś zakładał, że śmierć nie jest dostateczną
karą za grzech, to wszystkim co moglibyśmy uczynić w
tym wypadku byłoby wskazanie mu faktów, a tym samym
dowiedzenie, iż jego sugestie są nielogiczne. Bowiem,
z powodu grzechu nieposłuszeństwa, Adam utracił swój
rajski dom - utracił doskonałe życie i społeczność z
Bogiem, a w to miejsce otrzymał choroby, ból, smutek,
śmierć. Prócz tego, wszyscy jego potomkowie, liczący
w przybliżeniu 30 miliardów, zostali wydziedziczeni
z błogosławieństw a odziedziczyli słabości umysłowe,
moralne i fizyczne. Apostoł ich określił jako "wzdychające
stworzenie" (Rzym. 8:22).
Przyjrzyjmy się sytuacji: 30 miliardów zrodzonych w
grzechu i "w nieprawości poczętych" (Ps. 51:7).
Kilka krótkich godzin, dni lub lat kłopotów i nieposłuszeństwa
przyprowadziło ich do łoża śmierci. Płaczący przyjaciele
stali dookoła ze złamanymi sercami. Złożyli ich w grobie
- "popioły do popiołów, proch do prochu".
Analizując tę całą sytuację i pamiętając, że wszelka
choroba, smutek, ból, śmierć, umysłowe i moralne niedołęstwo
wynika z przestępstwa ojca Adama, pytamy, czy rozsądny
człowiek mógłby powiedzieć, że ta kara jest niedostateczna
i że sprawiedliwość może i domaga się jeszcze tego,
by te miliony z chwilą śmierci były odsyłane na całą
wieczność do piekła na niekończącą się niedolę i udrękę
męczenia ich przez demony? Drodzy Przyjaciele, osoba,
która tak rozumuje, dowodzi, że albo wcale nie miała
zdolności do rozumowania, albo je utraciła.
BOSKA KARA SPRAWIEDLIWĄ
Niech nikt nie myśli, że kara śmierci jest niesprawiedliwa
i zbyt sroga. Bóg mógł zgładzić Adama, grzesznika, wykonując
tym samym wyrok. Mógł zgładzić rodzaj ludzki bezzwłocznie.
Lecz, czy wolelibyśmy to. Z pewnością nie. Życie jest
przyjemne, nawet w bólu i cierpieniu. Ponadto, Boskim
celem jest, by obecne próby i doświadczenia okazały
się pożyteczne jako ćwiczenie mające nas przygotować
do mądrzejszego biegu wypadków, niżeli ten, który podjął
ojciec Adam, wtedy gdy otrzymamy przywilej indywidualnej
próby. Rodzaj ludzki byłby bez nadziei przyszłej egzystencji,
jak tego dowodzą agnostycy, gdyby nie Boska litość i
dzieło odkupienia.
Zauważ raz jeszcze, dlaczego nasz Pan umarł, by nas
odkupić i dopatrz się w tym jeszcze jednego dowodu takiej
właśnie kary. Gdyby karą dla nas były męki wieczne,
to za wykupienie od nich nasz Pan zapłaciłby tę cenę.
On byłby zobowiązany cierpieć wieczne męki, Sprawiedliwy
za niesprawiedliwych. Ale wieczne męki nie były tą karą,
stąd Jezus nie poniósł tej kary za nas. Karą była śmierć
i dlatego "Chrystus umarł za grzechy nasze".
"Z łaski Bożej za wszystkich śmierci skosztował"
(1 Kor. 15:3; Żyd. 2:9). Ten który mógł zapłacić karę
za Adama, mógł też wyrównać rachunek wobec Boskiej sprawiedliwości
za grzechy całego świata, a ponieważ Adam sam był próbowany,
sam został potępiony. My, jego dzieci, zostaliśmy potępieni
w nim.
BOSKA MĄDRA
EKONOMIA
Przypatrz się mądrości i ekonomii naszego Stwórcy!
Pismo Święte zapewnia nas, że On potępił wszystkich
z powodu nieposłuszeństwa jednego człowieka w tym celu,
by mógł okazać miłosierdzie wszystkim z powodu posłuszeństwa
drugiego człowieka - Chrystusa. Byliśmy skazani na śmierć
bez udziału naszej zgody czy wiedzy. Zostaliśmy wykupieni
ze śmierci bez naszej zgody lub wiedzy.
Ktoś mógłby zapytać - "Czy więc nie mamy żadnej
odpowiedzialności? Czy nie będzie osobistej odpowiedzialności
z naszej strony za osobiste przestępstwa?" Odpowiadamy,
"sprawiedliwą zapłatę pomsty" poniosą wszyscy.
Lecz nasz wieczny byt będzie zależał od nas samych,
od naszego osobistego przyjęcia lub odrzucenia łaski
Boga. Pismo Święte jasno informuje, że każdy grzech
w proporcji do towarzyszącej mu samowoli przynosi pewną
miarę degradacji wymagającej "chłosty", kary
i naprawy, by odzyskać utracone stanowisko (Mat. 12:36;
Łuk 12:47,48). Tak więc im większy jest stopień degradacji
jakiegokolwiek mężczyzny lub kobiety, tym większa będzie
strata w czasie wzbudzenia z grobu i większy wysiłek
będzie musiał być włożony w odzyskanie tego, co zostało
stracone w Adamie a odkupione przez Chrystusa.
Cuda dokonywane przez naszego Pana w czasie Jego Pierwszego
Adwentu były zapowiedzią wielkiego dzieła, które On
ze Swoim uwielbionym Kościołem spełni dla ludzkości
podczas Tysiąclecia. Wówczas wszyscy umarli: chorzy,
ułomni i ślepi zostaną ożywieni i jeśli będą posłuszni
zostaną ostatecznie doprowadzeni do pełnej doskonałości.
Nieposłuszni będą zniszczeni we wtórej śmierci (Dz.
Ap. 3:23).
"I WYSZEDŁ
TEN, KTÓRY BYŁ UMARŁ"
Najbardziej znamiennego cudu dokonał nasz Pan wzbudzając
Łazarza, Swego przyjaciela. Kiedy Łazarz zachorował
nasz Pan był od kilku dni nieobecny, lecz oczywiście
wiedział o wszystkim. Pomimo tego, Marta i Maria posłały
do Niego specjalną wiadomość, oznajmiając, "Panie!
oto ten, którego miłujesz, choruje" (Jan 11:3).
One wiedziały o posiadanej przez Jezusa mocy uzdrawiania,
działającej nawet na skutek Jego słów. Wierzyły, że
jeśli pomagał obcym, to z pewnością chętnie pomógłby
Swemu przyjacielowi. Lecz Jezus pozostał tam, gdzie
przebywał i pozwolił Łazarzowi umrzeć a drogim siostrom
przeżyć nagły szok. Swoim uczniom powiedział wówczas,
"Łazarz, przyjaciel nasz, śpi" (Jan 11:11).
A potem, wróciwszy do toku Swych myśli, dodał, "Łazarz,
umarł. I raduję się dla was, żem tam nie był" (Jan
11:14,15).
Jezus był zadowolony, że Jego przyjaciel zasnął w śmierci,
gdyż to dostarczyło Mu szczególnej okazji do dokonania
niezwykłego cudu. Udał się więc ze Swymi uczniami w
trzydniową podróż do Betanii. Nie możemy płaczących
sióstr potępić za to, że czuły się dotkniętymi z tego
powodu, iż Mistrz widocznie zlekceważył ich sprawę.
Wiedziały, że posiadał moc ulżenia im. Łagodną naganą
były słowa Marty, "Panie! byś tu był, nie umarłby
był brat mój". Na co Jezus jej odpowiedział, "Wstanieć
brat twój". Marta stwierdziła, "Wiem, iż wstanie
przy zmartwychwstaniu w on ostateczny dzień" (Jan
11:21,23,24).
Zauważmy, że nasz Pan nie powiedział, "twój brat
nie jest umarłym, twój brat jest bardziej żywym, niż
był kiedykolwiek, on jest w niebie lub w czyśćcu".
Nic z tego! Czyściec jeszcze nie był wtedy wynaleziony
i Jezus o nim nic nie wiedział. A jeśli chodzi o niebo,
to świadectwo naszego Pana na ten temat jest zawarte
w podstawowym tekście: "A nikt nie wstąpił do nieba,
tylko ten, który zstąpił z nieba". Marta była dobrze
poinformowana. Błędy Średniowiecza jeszcze nie wyrugowały
Prawdy. Jej nadzieja dla zmarłego brata była biblijną
nadzieją - iż on wstanie w zmartwychwstaniu, w dniu
ostatecznym, Dniu Tysiąclecia, siódmym z wielkich tysiącletnich
dni od stworzenia.
Nas Pan jej wytłumaczył, że właśnie On posiada moc
do wzbudzenia z martwych, że im współczuje i może sprawić
ulgę bez konieczności czekania. Na co Marta odpowiedziała
naszemu Panu, że jest już za późno, bo już rozpoczął
się proces rozkładu. Lecz Jezus domagał się, by pokazano
mu gdzie jest grób, a kiedy stanął przy nim, zawołał,
"Łazarzu! wynijdź sam!" Dalej czytamy, "I
wyszedł ten, który był umarł" (Jan 11:43, 44).
Zauważ dobrze, że tym, który wyszedł nie był żyjący
Łazarz, ale ten, który umarł. Zwróć też uwagę na to,
że nie był on wezwany ani z nieba, ani z czyśćca.
"WSZYSCY,
CO SĄ W GROBACH"
Jezus dał do zrozumienia, że to, co On zrobił dla Łazarza
zrobi ostatecznie dla Adama i wszystkich jego potomków.
Zwróćmy uwagę na Jego słowa: "Boć przyjdzie godzina,
w którą wszyscy, co są w grobach, usłyszą głos jego
[Jezusa]; I pójdą ..." (Jan 5:28, 29). Czy to nas
dziwi? Jeśli tak, to dlatego, że odeszliśmy daleko od
nauk Biblii zanurzeni zupełnie w "naukach dyjabelskich",
uwierzyliśmy całkowicie kłamstwu węża "żadnym sposobem
śmiercią nie pomrzecie", ślepi na deklarację Pana
"śmiercią umrzesz" i na to, że "karą
za grzech jest śmierć" (Rzym. 6:23).
Pozostała część wiersza, Jan 5:29, wyjaśnia, że będą
dwie ogólne klasy powstałych umarłych. Pierwsza klasa
tych, którzy przeżyli swoją próbę i znieśli ją zwycięsko
oraz druga klasa obejmująca pozostałych z rodzaju ludzkiego,
którzy omieszkali zdobyć Boskie uznanie. Ci, co będą
mieli Boską aprobatę, wyjdą z grobu do życia w zmartwychwstaniu
- w doskonałości. Ci, co nie będą mieli tej aprobaty,
wyjdą "na powstanie sądu".
Wyjście z grobu jest pierwszą rzeczą. Drugą jest zmartwychwstanie.
Apostoł tłumaczy, że ludzkość wyjdzie, "każdy w
swoim rzędzie" (1 Kor. 15:23). Obudzeni będą mieli
możność podnoszenia się coraz wyżej z obecnej degradacji
- umysłowej, moralnej, fizycznej - do chwalebnej doskonałości,
którą się cieszył ojciec Adam w obrazie i podobieństwie
do swojego Stworzyciela. Dzieło podnoszenia lub zmartwychwstania
Apostoł Piotr określa jako "naprawienie wszystkich
rzeczy, co był przepowiedział Bóg przez usta wszystkich
świętych swoich proroków od wieków" (Dz. Ap. 3:21).
UNIWERSALIZM
NIE JEST BIBLIJNY
Nie oznacza to uniwersalnego wiecznego życia, gdyż
Pismo Święte oznajmia, że ten, kto odrzuci korzyść chwalebnych
sposobności Tysiąclecia, kto odrzuci możliwość podnoszenia
się ku doskonałości, będzie wygładzony spośród ludzkości
we wtórej śmierci - "aż się staną jakoby ich nie
było" (Abd. 16; Ps. 145:20; Dz. Ap. 3:23).
Jeszcze raz przypominamy o nauce naszego Pana na ten
temat. Kiedy On wszedł do synagogi w Kapernaum i proszono
Go o odczytanie lekcji, wybrał Izajasza 61 rozdział
i przeczytał to, co odnosiło się do Niego Samego i Jego
dzieła, którego częścią będzie otwarcie drzwi więzienia
i wypuszczenie więźniów na wolność. Wiemy dobrze, że
nasz Pan nie otworzył żadnego literalnego więzienia,
np. takiego w jakim uwięziono Jana Chrzciciela. Nie
zrobił On żadnego wysiłku, by Jana uwolnić. Więzienie,
które Chrystus otworzył jest wielkim więzieniem, grobem,
który obecnie przetrzymuje w przybliżeniu 30 miliardów
członków rodzaju ludzkiego. Nasz Pan w czasie Swego
Wtórego Adwentu otworzy wielkie więzienie i spowoduje
uwolnienie wszystkich więźniów, co będzie tak prawdziwe,
jak było w przypadku Łazarza. Nie wezwie On ich z nieba,
z czyśćca czy piekła, lecz właśnie tak jak to uczynił:
"Łazarzu! wynijdź sam!" i "wszyscy, co
są w grobach usłyszą głos jego. I pójdą".
GDZIE SĄ UMARLI?
Drodzy Przyjaciele, przedstawiono Wam różne odpowiedzi
udzielone na nasze pytanie, pochodzące od najwyższych
do najniższych ziemskich autorytetów. Żadna z nich nie
zadowala. Poznaliście też świadectwo Słowa Bożego -
Boską odpowiedź na pytanie, "Gdzie są umarli?"
Słuchając głosu z nieba, jesteśmy upewnieni, że umarli
są rzeczywiście umarłymi i że wszystkie ich nadzieje
odnoszące się do przyszłości są ześrodkowane, po pierwsze,
w zbawczym dziele naszego Pana Jezusa dokonanym na Kalwarii
i, po drugie, w dziele zmartwychwstania, które On spełni
podczas Swego Wtórego Adwentu na rzecz tych, których
odkupił. Jeśli przypadkiem pozostał cień zawodu w odniesieniu
do brata lub siostry, ojca lub matki, bądź dziecka,
co do których mieliście nadzieję, że są w niebie, to
na pocieszenie dostrzeżecie drugą stronę tej sprawy
- dostrzeżecie ilu z waszych ukochanych znajomych i
krewnych, przyjaciół, wrogów i bliźnich, według naszej
teorii i wszystkich powszechnych teorii cierpiało niewypowiedziane
niedole od swej śmierci i będzie cierpiało podobnie
przez długie przyszłe stulecia. Rozważcie jaką ulgę
odczuły wasze umysły i serca dzięki znajomości Prawdy
- iż oni nigdzie nie żyją, lecz po prostu umarli, lub
bardziej poetycznie "zasnęli w Jezusie", w
tym znaczeniu, że On jest ich Zbawicielem, w którym
spoczywają wszystkie ich nadzieje przyszłego przebudzenia.
WIĘKSZA OCENA
DLA BOGA
Pokrótce przypominamy, że chociaż odrzucone teorie,
które utrzymywały się długo, to jednak nigdy nie były
wspaniałymi, rozumnymi i biblijnymi. Czy nie jesteśmy
zadowoleni z tego, że w Boskiej opatrzności obecnie
rozumiemy nauki Pisma Świętego, dotyczące tego najważniejszego
tematu? Wraz ze zniknięciem błędu z naszego umysłu powinna
nastąpić wielka ocena prawdziwego charakteru naszego
Boga i pragnienie czczenia Go i służenia Mu z większą
czcią, z większą powagą, niż kiedykolwiek do obecnej
chwili. Z większą niż dotąd czcią traktujemy także Boską
Księgę, Biblię. Fakt, że ona przetrwała przez wiele,
wiele stuleci, podczas których przekręcali ją przyjaciele
i wrogowie, a obecnie ostatecznie wyniesiona jako jedyne
źródło Prawdy na ten ważny temat, jest dostateczną podstawą
naszego zdecydowania, by postępować ściśle według jej
nauk także w przyszłości.
Tym naszym Czytelnikom, którzy są jednostkami poświęconymi
Panu mówimy: Podnoście Wasze głowy i oceniajcie bardziej
niż kiedykolwiek dotąd chwalebną zupełność powołania,
którego zostaliście uczestnikami. Pozwólcie, by Boska
i Chrystusowa miłość opanowały Was zupełnie. Bądźcie
rzeczywistymi uczniami Jezusa, a złożywszy wszelki ciężar
i grzech bieżcie w zawodzie, który Wam jest wystawiony
(Żyd. 12:1)!
|